Nigdy nie byłam fanką żeberek, nie przepadałam za takimi duszonymi w sosie i do dziś nie przepadam... Ale znalazłam na nie sposób i w takiej wersji smakują mi bardzo.
Któregoś dnia zobaczyłam w moim ulubionym sklepie mięsnym bardzo ładne i co najważniejsze zupełnie pozbawione tłuszczu żeberka. Nie było na nich zbyt grubej warstwy mięsa, ale wtedy właśnie zaświtała mi w głowie myśl, że będą idealne do słodko – pikantnej wersji pieczonej. I kupiłam... i zrobiłam. Wyszło lepiej niż oczekiwałam :-) Proste, szybkie i smaczne.
Do takich dań często wykorzystuję rękaw albo torebki foliowe do pieczenia, bo fajnie utrzymują wilgoć, a poza tym nie trzeba potem szorować naczyń. Tak zrobiłam i tym razem.
Składniki na 4 porcje
1 – 1,2 kg ładnych żeberek
4 łyżki płynnego miodu
1 łyżka oleju (użyłam z pestek winogron)
1 łyżka świeżego, startego imbiru
1/2 łyżeczki mielonego chili
1/2 łyżeczki czerwonej słodkiej papryki (polecam Kotanyi, bo ma przepiękną barwę)
1 łyżeczka soli
1/2 łyżeczki świeżo zmielonego kolorowego pieprzu (u mnie z młynka Kotanyi)
Żeberka dobrze opłukać, osuszyć papierowym ręcznikiem. Ostrym nożem pokroić pojedyncze na paseczki.
Miód wymieszać z olejem, imbirem i przyprawami. Żeberka obtoczyć w marynacie i wstawić na całą noc (albo choć kilka godzin) do lodówki.
Zamarynowane żeberka, z cała marynatą przełożyć do rękawa foliowego, założyć klipsy, zrobić w folii kilka małych dziurek (wykorzystuję do tego patyczek do szaszłyków). Całość przełożyć na blaszkę albo do naczynia żaroodpornego.
Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni. Piec przez 60 minut a następnie rozciąć woreczek, podkręcić temperaturę do 200 stopni i włączyć grill (jeśli go mamy) i piec jeszcze przez kilka minut do ładnego zrumienienia.
Podawać z ziemniaczkami, surówkami, czy czym tam kto chce...
Cieszę się bardzo, że pojawił się u Ciebie taki fajny przepis na żeberka.
OdpowiedzUsuńJa, tak jak i Ty za żeberkami nie przepadam, ale na takie na pewno skusiłabym się. Wiem, że to danie bardzo sprawdziłoby się dla moich gości, więc wypróbuję przy najbliższej okazji.
Jak grzybobranie? Byłam dzisiaj w Rypinie i Golubiu- Dobrzyniu, wracając kupiłam kurki po drodze. Już nie mogę doczekać się, kiedy je sobie przyrządzę:) Ala
pyszne żeberka - biorę jedno i znikam :-)
OdpowiedzUsuńŻeberka jem może dwa razy w roku - mam słabość do takich słodko-pikantnych z orientalnych barów. Twoja miodowo-paprykowa wersja też by mi pasowała :)
OdpowiedzUsuńAlu, przepis zrodził mi się w głowie już jakiś czas temu, ale nie trafiłam na takie żeberka jakie były w mojej wizji :-))
OdpowiedzUsuńMnie bardzo smakowały, więc sądzę, że i Tobie i Twoim gościom przypadłby do gustu. Są całkiem fajnym pomysłem na imprezę - na zimno też smaczne.
Grzybobranie średnio, bo grzybów trzeba było szukać (ostatnio tacie i bratu same w ręce wchodziły) ale mam miskę kurek i nie zawaham się ich użyć :) Na śniadanie będzie jajecznica z kurkami :-)
Pyzuniu, normalnie porywaczką żeberek jesteś :-))
Jadalnepijalne - w życiu nie jadłam żeberek w barze, więc nie mam pojęcia jak mogę smakować... ale zapewniam, że w tej wersji są pyszne :-))
cudne żeberka - takie bym pewnie polubiła:)
OdpowiedzUsuńBasiu, są naprawdę fajne, zupełnie jak nie żeberka :-) Dadzą się lubić :-)
OdpowiedzUsuńByłoby super, gdybyś jutro nie zapomniała zrobić zdjęcia Twojej jajeczniczce i potem podzielić się z nami przepisem:))) Ala
OdpowiedzUsuńmam tak jak Ty- też nie lubię żeberek, moja mama zawsze robiła takie duszone w sosie i one były dla mnie po prostu za tłuste;
OdpowiedzUsuńno ale w takiej oprawie mmm.. pyszności:)
Alu, o zdjęciach nie zapomniałam, a przepisem się podzielę - nawet za chwilę :-)
OdpowiedzUsuńMoniko, bo chyba jednak wszystko zależy od tego jakie kupimy żeberka.
Ale w tej wersji pieczonej wcale nie są tłuste. Co ma się ewentualnie wytopić to się wytopi, a żeberka są słodko - pikantne i myślę, że na takie dałabyś się namówić :-)
Margarytko, ja też nie przepadam za żeberkami w sosie, lubię je ale takie z różna. Musze, koniecznie teraz wypróbować Twoją wersję, brzmi smakowicie - dziękuję.
OdpowiedzUsuńSerdeczności zostawiam.
No to widzę, że jest nas więcej nielubiących żeberek w sosie :-))) Moja mama takie robi, ale mnie nie podchodzą. Zdecydowanie wolę wersję pieczoną albo właśnie tak jak Ty grillowaną. Te polecam.
OdpowiedzUsuńmmm, mięsko widac samo odchodzi od kości, ale lekko spieczone... tak jak Beti lubi najbardziej :)
OdpowiedzUsuńBeti, faktycznie super się upiekło i ładnie odchodziło od kostki, było miękkie, a jednocześnie ładnie przypieczone - zachęcało do jedzenia.
OdpowiedzUsuńzeberka wyszly super, dzieki za przepis i pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńAga, cieszę się, że smakowały :-)
OdpowiedzUsuńPrzepis wyśmienity, moje dzieci zjadły po raz pierwszy ze smakiem wieprzowinę w postaci żeberek miodowo-imbirowych.
OdpowiedzUsuńPolecam szczególnie na imprezy zamiast chipsów jako przekąskę, tylko warto się lepiej zaopatrzyć bo szybko schodzą.
Oprócz dobrych przypraw Kotonay warto wybrać odpowiedni miód, ja polecam miód nektarowy z imbirem.
Andrzej Pruchniewski
Bardzo się cieszę, że żeberka smakowały i że dzieci dały się przekonać do takiej formy wieprzowiny.
UsuńAbsolutnie fantastyczne te żebereczka, mięciutkie, soczyste, aromatyczne...
OdpowiedzUsuńNiebo w gębie :)
Dziękuję, doskonały przepis.
Gaya
Cieszę się, że smakowały :-)
UsuńWitam Cię Margarytko ! To ja Magda ta od śledzi i barszczu czerwonego. Dostałam nowy przepis na żeberka i podzielę się nim. sama wypróbowałam je na Sylwestra i wzbudziły zachwyt nawet u dzieci, które nie jedzą żeberek. Przepis jest na kilogram żeberek. Najpierw żeberka ( paski) okładamy cebula i zostawiamy na 3-4 godziny. Robimy zalewę 1/2 szklanki maggi, 1/2 szklanki cukru i 1/2 szklanki oleju można dodać trochę pieprzu. Żeberka już bez cebuli zalewamy zalewa i dusimy w piekarniku pod przykryciem do miękkości w temperaturze 170-180 stopni. Są poezją ! Pozdrawiam Magda
OdpowiedzUsuńTo zdecydowanie nie dla mnie, bo nie cierpię maggi ;-) Ale może ktoś skorzysta z przepisu. Dziękuję za podzielenie się pomysłem. Pozdrawiam serdecznie i melduję, że w tym roku barszcz robiłam po Twojemu - z surowymi burakami, choć u mnie z wywarem grzybowym. Wyszedł bardzo dobry, tylko jak zawsze u mnie nieco pieprzny ;-)
UsuńWitam! Ciesze się, że wypróbowałaś przepis na barszcz i smakował. Ja podczas świat gościłam u ciociu, która wiele lat była szefową kuchni w ośrodku nad morzem i jadłam gołąbki ziemniaczane powiem tak były pyszne sama jeszcze nie robiłam ale ciociunia oczywiście uchyliła rąbka tajemnicy jak się robi.jak będziesz zainteresowana to podam ci przepis. Pozdrawiam Magda
OdpowiedzUsuńNajfajniejsze jest to, że nie trzeba tych buraków gotować. Początkowo trochę się obawiałam ziemistego zapachu, ale na szczęście moje obawy okazały się bezzasadne :-)
UsuńGołąbki z ziemniakami już jadłam, nawet miałam gdzieś przepis, ale bardzo chętnie poznam recepturę Twojej cioci.
Jak jesteśmy w Poznaniu to zawsze jeździmy na żeberka z żurawiną do Siouxa i są wyborne!
OdpowiedzUsuńNigdzie w Szczecinie takich nie jadłam.
Twój przepis baaardzo mi się podoba i jutro postaram się je przyrządzić na obiad.
Renata I.
Mam nadzieję, że będą choć w połowie tak dobre jak te z restauracji :-)
UsuńBardzo smaczne :)
UsuńRenata
Cieszę się :-)
UsuńMargarytko nie mam piekarnika czy te żeberka w wersji duszonej się sprawdzą? nie przypali mi się marynata w trakcie podsmażania???
OdpowiedzUsuńMożesz je zrobić na patelni, choć musisz pilnować i polewać wodą w trakcie smażenia, bo inaczej marynata się przypali.
UsuńZeberka w marynacie-w lodowce.Jutro beda pieczone I grylowane.Ewa
OdpowiedzUsuńU nas grillowanie to już historia, zima idzie :-) Ale Wam życzę smacznego.
UsuńGrilowane beda w domu bo moja kuchenka ma grila.Dzisiaj bylo tylko 20 C a to dla nas zimno.Gril gazowy jest na zewnatrz ale rezygnuje z niego.Ciagle duzo slonca I niebo lazurowe.Pozdrowienia Ewa.Zebra znakomite!
OdpowiedzUsuń20 stopni... ile ja bym dała, żeby u nas było 20 stopni a nie 2.
Usuń