Dzisiejszy przepis na chleb jest dla tych, którzy pieczenia
chlebów na zakwasie boją się jak przysłowiowy diabeł święconej
wody albo dla tych, którzy jak ja, miewają sklerozę i nie
wyciągają na czas zakwasu z lodówki.
No właśnie tak powstał
ten chleb – przez moje gapiostwo, bo zapomniałam o wyciągnięciu
i dokarmieniu Stefana (tak nazywa się mój zakwas), a chleb trzeba
było upiec.
Do chleba dodałam trochę ostropestu, o którym wcześniej jakoś nie słyszałam, a który pojawił się w moim domu za przyczyną firmy Sante. No, ale ja jestem zawsze sceptyczna jeśli chodzi o nowości, więc najpierw popytałam, poszperałam, poczytałam i jak już wiedzę poszerzyła, to zaczęłam używać. Okazuje się, że właściwości ostropestu były znane już w średniowieczu, gdy oset mleczny okrzyknięto fenomenem ziołolecznictwa, a dzisiaj przeżywa swój renesans. Jego główny składnik – sylimaryna wykazuje działanie przeciwzapalne, rozkurczowe i detoksykacyjne. Jego stosowanie zaleca się osobom z problemami trawiennymi, a także tym, których dieta opiera się na ciężkostrawnych, mocno przetworzonych posiłkach. Jest również źródłem białka i błonnika, chroni przed wolnymi rodnikami.
Dzienne spożycie ostropestu nie powinno przekroczyć 2 łyżeczek, nie zaleca się podawania go dzieciom do 3 roku życia.
W kuchni można go wykorzystać na wiele sposobów dodając do pieczywa, sałatek, koktajli, sosów itp. I u mnie już znalazł swoje zastosowanie.
Ten chleb jest pyszny, sycący i dosyć długo pozostaje świeży i nadaje się do jedzenia. U mnie przetrwał tydzień.
Do chleba dodałam trochę ostropestu, o którym wcześniej jakoś nie słyszałam, a który pojawił się w moim domu za przyczyną firmy Sante. No, ale ja jestem zawsze sceptyczna jeśli chodzi o nowości, więc najpierw popytałam, poszperałam, poczytałam i jak już wiedzę poszerzyła, to zaczęłam używać. Okazuje się, że właściwości ostropestu były znane już w średniowieczu, gdy oset mleczny okrzyknięto fenomenem ziołolecznictwa, a dzisiaj przeżywa swój renesans. Jego główny składnik – sylimaryna wykazuje działanie przeciwzapalne, rozkurczowe i detoksykacyjne. Jego stosowanie zaleca się osobom z problemami trawiennymi, a także tym, których dieta opiera się na ciężkostrawnych, mocno przetworzonych posiłkach. Jest również źródłem białka i błonnika, chroni przed wolnymi rodnikami.
Dzienne spożycie ostropestu nie powinno przekroczyć 2 łyżeczek, nie zaleca się podawania go dzieciom do 3 roku życia.
W kuchni można go wykorzystać na wiele sposobów dodając do pieczywa, sałatek, koktajli, sosów itp. I u mnie już znalazł swoje zastosowanie.
Ten chleb jest pyszny, sycący i dosyć długo pozostaje świeży i nadaje się do jedzenia. U mnie przetrwał tydzień.
Składniki na jeden spory bochenek (foremka 33x9 cm mierzone na
spodzie foremki):
200 g mąki orkiszowej pełnoziarnistej typ 2000
300 g mąki orkiszowej jasnej typ 700
2 pełne łyżki (40 g) pestek dyni
2 pełne łyżki (40 g) ziaren białego sezamu
2 pełne łyżki (40 g) ziaren czarnego sezamu
4 pełne łyżki (80 g) ziaren słonecznika
2 pełne łyżki (30 g) mielonego ostropestu Sante
1 i ½ (15 g) łyżeczki soli
30 g świeżych drożdży albo ok. 10 g drożdży instant
1 łyżka płynnego miodu
500 ml ciepłej wody (około 45 stopni)
Do miski wrzucić wszystkie ziarna, ostropest, dodać miód i
rozkruszone drożdże, wlać wodę, wymieszać i zostawić na 20
minut. Mąkę wymieszać z solą (pełnoziarnistej nie przesiewam,
tylko jasną). Po 20 minutach, gdy będzie widać, że drożdże ruszyły, bo powierzchnia będzie napuszona, dodać do miski z ziarnami mąkę i
energicznie wymieszać do połączenia składników – nie trzeba
wyrabiać ciasta, tylko dobrze wymieszać drewnianą łyżką.
Zostawić pod przykryciem na 60 minut do wyrośnięcia. Foremkę posmarować masłem,
niczym nie wysypywać. Wyrośnięte ciasto przełożyć do foremki,
powinno wypełnić foremkę mniej więcej do 2/3 wysokości. Zostawić pod przykryciem
na kolejne 20 -30 minut do wyrośnięcia – powinna być pełna
foremka.
Wstawić do piekarnika nagrzanego do 220 stopni i piec około 10 minut, następnie zmniejszyć temperaturę do 190 stopni i piec kolejne 50 minut. Od razu po upieczeniu wyciągnąć chleb z piekarnika, wyjąć z foremki i zostawić na kratce do odparowania i całkowitego wystudzenia.
Wstawić do piekarnika nagrzanego do 220 stopni i piec około 10 minut, następnie zmniejszyć temperaturę do 190 stopni i piec kolejne 50 minut. Od razu po upieczeniu wyciągnąć chleb z piekarnika, wyjąć z foremki i zostawić na kratce do odparowania i całkowitego wystudzenia.
Ps. Ziarna można sobie dowolnie zmieniać, można dodać siemię lniane, kminek, czarnuszkę itp.
O , to chlebek dla mnie. Ja nie wiem jakim cudem u Ciebie tydzień aż wytrzymuje bo u mnie domowy chleb za sprawą męża znika bardzo szybko, a najczęściej jak już śpię i myślę sobie, że pieczywo na śniadanie mam z głowy bo przecież upiekłam świeży chleb :))
OdpowiedzUsuńCudem takim, że jemy mało pieczywa :) Poza tym, gdy Zielonookiego w tygodniu nie ma, to bochenek chleba wystarcza w zupełności :-)
Usuńo patrz :D a ja ostatnio upiekłam na Stefanie 3 orkiszowe jeden za drugim ale mieszane bo jakoś taką mąkę mi się udało najłatwiej kupić :D
OdpowiedzUsuńTeż normalnie upiekłabym na Stefanie, ale zapomniałam go wyjąć na tyle wcześnie i nakarmić, żebym mogła go wykorzystać :-)
UsuńCieszę się, że zakwas Ci służy i że z takim zapałem pieczesz chleb. Jednym słowem oddałam Stefana w dobre ręce :-)
czy zamiast mąki orkiszowej można użyć gryczanej?
OdpowiedzUsuńTo dwie różne mąki. Ja nie robiłam tego chleba z gryczanej, więc nie wiem jak wyjdzie po zamianie mąki.
UsuńWspaniały,piekę dwa trzy razy w tygodniu. Utrzymuje i jest przepyszny.Dziękuję za ten przepis :-)
OdpowiedzUsuńProszę bardzo. Cieszę się, że smakuję.
UsuńPozdrawiam ciepło.